Liczba w raporcie zrównoważonego rozwoju skądś pochodzi. Z faktury za energię, z systemu HR, z arkusza kalkulacyjnego, który ktoś założył trzy lata temu i który teraz wypełnia następca, nie wiedząc, dlaczego formuła wygląda tak, a nie inaczej. Dopóki ktoś potrafi odpowiedzieć na to pytanie, istnieje właściciel. Gdy nikt nie potrafi na nie odpowiedzieć, powstaje pustka. A pustka w punkcie danych nie jest usterką techniczną, którą naprawi narzędzie. To fakt organizacyjny, który najpierw musi stać się widoczny, zanim można coś z nim zrobić.
Wiele organizacji odkrywa tę pustkę dopiero w momencie, gdy księgowy, audytor lub organ nadzorczy zadaje pytanie, na które nikt nie potrafi odpowiedzieć. Kto dostarczył tę liczbę. Na podstawie jakiego źródła. Kto sprawdził, czy to źródło jest nadal poprawne. Jeśli odpowiedzią jest „już nie pamiętamy”, to nigdy nie było właścicielstwa. Był arkusz kalkulacyjny, który działał — dopóki ktoś o niego nie zapytał.
W pojedynczej organizacji odległość między punktem danych a osobą, która nim zarządza, jest zwykle niewielka. Jest jeden dział finansowy, jeden kontroler, jedna osoba, która zestawia liczby dotyczące zakresu 2. Gdy grupa składa się z wielu podmiotów, to się zmienia. Spółka zależna dostarcza dane spółce matce. Jeden dział pracuje na innym systemie ERP niż drugi. Każdy dostarcza to, o co go poproszono, ale nikt nie otrzymał zadania pilnowania, czy definicja danego punktu danych jest taka sama w jednym podmiocie, jak w drugim. To pytanie zostało szerzej omówione na stronie dotyczącej tego, kto określa definicję punktu danych, gdy grupa składa się z wielu podmiotów.
Ten sam wzorzec powtarza się na poziomie procesu. Kto pilnuje, że kroki między systemem źródłowym a liczbą w raporcie są takie same w każdym podmiocie, i kto interweniuje, gdy tak nie jest. To również rzadko jest jednoznacznie przypisane; rośnie wraz ze strukturą organizacyjną, aż nadejdzie moment kontroli i okaże się, że nikt nie ma pełnego przeglądu procesu. Sposób, w jaki tę odpowiedzialność można właściwie przypisać, opisano na stronie dotyczącej tego, kto zarządza procesem stojącym za punktem danych w grupie z wieloma podmiotami.
Kontrola to krok, który sprawdza, czy punkt danych jest poprawny, a nie krok, który go dostarcza. To rozróżnienie wydaje się subtelne, ale to właśnie tutaj właścicielstwo najczęściej się gubi. Osoba, która wprowadza liczbę, czuje się odpowiedzialna za jej wprowadzenie. Nikt nie czuje się odpowiedzialny za jej sprawdzenie. W grupie z wieloma podmiotami ta różnica jest jeszcze większa, ponieważ kontrola często powinna znajdować się na innym poziomie niż dostarczanie danych. Kto sprawia, że ta kontrola ma właściciela, i dlaczego jest to inne pytanie niż to, kto dostarcza dane, opisano na stronie dotyczącej tego, kto jest właścicielem kontroli nad punktem danych w grupie z wieloma podmiotami.
Szczególny wariant pustki powstaje między dwoma działami, które obie zgłaszają roszczenie do punktu danych, ale żaden z nich nie ponosi za niego pełnej odpowiedzialności. Finanse zarządzają systemami, z których pochodzi wiele danych źródłowych; dział zrównoważonego rozwoju zarządza definicjami i logiką raportowania. Między tymi dwoma pozycjami wypadają punkty danych, których nikt nie dotyka jako pierwszy. Jak właściwie dokonać takiego podziału, opisano na stronie dotyczącej tego, jak podzielić właścicielstwo między finanse i dział zrównoważonego rozwoju.
Gdy nikt nie jest właścicielem, przeważnie nic widocznego się nie dzieje, aż do momentu, gdy coś się wydarzy. Liczba nie zostaje zaktualizowana, ponieważ nikt nie wiedział, że powinna być. Definicja zmienia się w jednym podmiocie, a nie w drugim, i nikt tego nie zauważa, aż liczby przestają się zgadzać. Arkusz kalkulacyjny przejmuje osoba, która nie znała jego logiki, a błąd, który z tego wynika, pozostaje niezauważony, aż o niego zapyta strona zewnętrzna. To nie są incydenty powstałe z niedbalstwa. Powstają z braku nazwiska przypisanego do zadania.
Właśnie z tego powodu przypisanie właścicielstwa nie jest sprawą drugorzędną przy tworzeniu procesu raportowania, lecz pierwszym krokiem. Zanim zostanie zakupione narzędzie, zanim zostanie skonfigurowany dashboard, pytanie „kto jest za to właścicielem” jest pytaniem, które decyduje o tym, czy wszystko, co potem następuje, będzie poprawne. Narzędzie nałożone na puste właścicielstwo daje w efekcie tylko bardziej uporządkowany raport na temat tych samych niezarządzanych liczb.
Gdy właścicielstwo zostało jasno przypisane — dla każdego punktu danych, każdego procesu i każdej kontroli — powstaje drugie pytanie: jaka część pracy, która trafia do tego właściciela, jest wystarczająco powtarzalna, aby ją przekazać dalej. Zestawienie liczby, sprawdzenie źródła, prowadzenie rejestru — część tego to praca manualna, która wciąż powraca. FTE TO AI wylicza dla każdego zadania, jaką część tej pracy można przekazać AI, aby wyznaczony przez Państwa właściciel nie utknął w powtarzalności, lecz mógł skupić się na ocenie, którą musi wykonać człowiek.
Vraag maar waar een datapunt vandaan komt. Dat is meestal de hele vraag.
Answers come from this site’s knowledge base. Not tailored advice, and not a scan of your company.