csrdready Zapisz mnie na listę oczekujących

Kennisbank

Własność danych o zrównoważonym rozwoju między finance i sustainability

Dane o zrównoważonym rozwoju napływają z wielu miejsc. Zużycie energii z działu facility, dane personalne z HR, emisje z zakupów, kluczowe dane finansowe z finance. Kto to wszystko zbiera w jednym raporcie, prędzej czy później stawia pytanie, kto jest właścicielem którego punktu danych. Często to pytanie pada dopiero wtedy, gdy coś już poszło nie tak: liczba, która się nie zgadza, definicja, która jest wypełniana dwa razy inaczej, termin, którego nikt nie poczuł jako swój.

Dlaczego to pytanie nie znajduje odpowiedzi samo z siebie

Finance ma długą historię z własnością. Każda pozycja w rocznym sprawozdaniu ma przypisane nazwisko, proces kontrolny, termin ustalony w kalendarzu. Sustainability zwykle nie ma tej historii. Funkcja jest nowsza, dane pochodzą z większej liczby miejsc, a presja na raportowanie często przychodziła szybciej niż czas potrzebny na zbudowanie procesów. Wynik: liczby, które są dostarczane przez kogoś, ale nie są przez nikogo posiadane.

Ta różnica nie jest trywialna. Dostarczanie oznacza: przekazuję to, co mam. Posiadanie oznacza: ręczę za to, że to się zgadza, wiem, skąd to pochodzi, i odpowiadam za to, jeśli się nie zgadza. Bez tej drugiej warstwy dane o zrównoważonym rozwoju pozostają zbiorem odrębnych wkładów, a nie kontrolowaną całością.

Finance, sustainability, albo obie

Nie ma stałej reguły mówiącej, że finance albo sustainability jest naturalnym właścicielem. To zależy od punktu danych. Liczba, która już znajduje się w księgowości finansowej — koszty energii, liczba pracowników, obrót według dywizji — leży zwykle bliżej finance, po prostu dlatego, że już istnieje dla niej proces kontrolny. Liczba, którą zbiera wyłącznie sustainability — kategorie scope 3, wskaźniki bioróżnorodności, społeczne KPI poza administracją płacową — nie ma odpowiadającego miejsca w finance i wymaga właściciela wewnątrz samego sustainability.

To, co nie działa, to przypisanie całej kategorii raportowania do jednego działu bez patrzenia na leżące pod nią punkty danych. Scope 1 i 2 brzmią jak jeden blok, ale składają się z punktów danych o różnych źródłach, różnych systemach i różnych osobach, które mają pierwszy kontakt z liczbą. Kto jest właścicielem definicji punktu danych w grupie z wieloma podmiotami to inne pytanie niż to, kto jest właścicielem procesu, który za tym stoi, a obie te sprawy różnią się od pytania kto jest właścicielem kontroli tego punktu danych. Te trzy role mogą leżeć u tej samej osoby, ale nie muszą.

Trzy role, które trzeba określić odrębnie

Pierwsza rola to definicja: co dokładnie oznacza ten punkt danych, jaka jednostka, jakie ograniczenie zakresu, jaki okres. Druga rola to proces: kto dba o to, żeby dane pochodziły z systemu źródłowego, na czas, w odpowiedniej formie. Kto jest właścicielem procesu, który za tym stoi, w grupie z wieloma podmiotami to często inna osoba niż ta, która ustaliła definicję — pierwsza jest bliżej źródła, druga zna ramy raportowania. Trzecia rola to kontrola: kto sprawdza, czy liczba się zgadza, przed tym, jak idzie dalej.

Określenie tych trzech ról niezależnie od siebie zapobiega częstemu problemowi: punktowi danych, który jest zarządzany przez wszystkich po trochu, a przez nikogo w całości. Jeśli definicja leży w sustainability, proces w lokalnym podmiocie, a kontrola nie jest przypisana nigdzie, powstaje luka, która staje się widoczna dopiero przy pierwszym odchyleniu.

Co się dzieje, gdy nikt nie jest właścicielem

Najczęstsza sytuacja to nie ta, w której własność jest przypisana błędnie, ale ta, w której nie jest przypisana wcale. Punkt danych trafia do systemu przez arkusz kalkulacyjny, który ktoś ustawił trzy lata temu, i nikt nigdy wprost nie powiedział: to jest twoje. Dopóki liczby są w przybliżeniu zgodne, pozostaje to niezauważone. Przy pierwszej rozbieżności — liczba, która wyraźnie odbiega od zeszłego roku, kontrola, która stawia pytanie — nie ma nikogo, kto może wyjaśnić, skąd pochodzi ta liczba lub czemu się zmieniła. Co robić, gdy nikt nie jest właścicielem w grupie z wieloma podmiotami jest więc nie tylko pytaniem organizacyjnym, to pytanie, które decyduje, czy raportowanie wytrzyma weryfikację.

Własność wymaga wspólnego języka

Podział własności działa tylko wtedy, gdy obie strony mówią tym samym językiem o tym, czym właściwie jest punkt danych. Zaczyna się to od czegoś podstawowego: czym jest wartość poprawna dla danego punktu danych i kiedy odchylenie od tej wartości jest sygnałem, który ktoś musi sprawdzić. Bez tej umowy dyskusja o własności pozostaje abstrakcyjna, ponieważ nikt nie wie precyzyjnie, z czego właściciel jest rozliczany. Z tą umową własność staje się konkretna: pan/pani odpowiada za ten punkt danych, w tych granicach, z tymi zasadami dotyczącymi tego, kiedy coś odbiega. To, jak ustawić odchylenie sygnałowe, należy więc do tej samej decyzji, co pytanie, kto jest właścicielem — jedno bez drugiego daje własność bez treści.

Do czego to prowadzi

Podział własności między finance i sustainability jest w istocie ćwiczeniem z precyzji: nie przypisywanie jednej kategorii jednemu działowi, ale ustalenie dla każdego punktu danych, kto jest właścicielem definicji, procesu i kontroli. To nie jest jednorazowe ćwiczenie, lecz rejestr, który musi pozostać poprawny, gdy ludzie zmieniają funkcje albo procesy się zmieniają.

Gdy ta własność jest już jasna, widać też, jaka część pracy leżącej pod nią — zbieranie, kontrolowanie i przekazywanie danych — jest wystarczająco rutynowa, by ją zautomatyzować. Skan pracy FTE TO AI wylicza dla każdego zadania, jaką jego część może przejąć AI, tak aby właściciele mogli skoncentrować się na punktach danych, które faktycznie wymagają oceny.

Marvinde assistent van de Data Readiness Scan

Vraag maar waar een datapunt vandaan komt. Dat is meestal de hele vraag.

Answers come from this site’s knowledge base. Not tailored advice, and not a scan of your company.